Misja Siostry Michaeli

Grzegorz Górny
W Sieci 19-25 stycznia 2015

Twarzą protestu przeciwko eutanazji na Litwie stała się polska zakonnica. Nikt od niej nie zrobił więcej, by zatrzymać projekt jej zalegalizowania w tym kraju.

Siotra Michaela śmteje się, że została niejako stworzona do spraw, którymi się teraz zajmuje. Na nazwisko ma Rak. Urodziła się pod znakiem Raka. Kiedyś zdiagnozowano u niej guza mózgu. Teraz pracuje głównie z osobami, które cierpią na nowotwory. Jest założycielką oraz dyrektorką pierwszego na Litwie hospicjum.

W dzieciństwie nic nie wskazywało na to, że zostanie zakonnicą. Marzyła o założeniu rodziny. Trenowala piłkę ręczną i rzut dyskiem. Broniła nawet barw Polski w lekkoatletycznych mistrzostwach Europy juniorów. To właśnie sport stal się dla niej szkolą charaktenu, wytrzymałości i hartu ducha, których będzie potrzebowała w późniejszych latach.

Gdy miała 21 lat, wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Jezusa Młosiernego - zakonu. który założył w Wilnie podcza okupacji hitlerowskiej bł. ks. Michał Sopoćko, kierownik duchowy i spowiednik św. Faustyny Kowalskiej. Została jedną z pionierek ruchu hospicyjnego w Polsce. W 1996 r. założyła w Gorzowie Wielkopolskim Hospicjum św. Kamila, którym kierowała przez nastęych 12 lat. Jej misją życiową stało się niesienie miłosierdzia przez pomoc ludziom umierającym w godnym przechodzeniu na tamten świat.

Była osobiście obecna przy śmierci kilku tysięcy osób, wspierając je psychicznie i duchowo. Każdego z umierających opatrywała na ostatnią drogę modlitwą, zwłaszcza tą szczególnie przeznaczoną dla konających, czyli koronką do Bożego Miłosierdzia. Jak sama mówi: "Hospicjum powinno być takim domem, gdzie otula się samotnefo w swym cierpieniu człowieka płaszczem miłości, dobroci i nadziei".

HOSPICJUM, CZYLI BYT NIEISTNIEJĄCY

W 2011 r. Zgromadzenie Jezusa Miłosiernego powróciło do swych korzeni - rozpoczęło działalność w Wilnie. Przybyłe z Polski siostry otrzymały dom zakonny od metropolity wileńskiego kard. Audrysa Juozasa Backisa. Gdy skierowały się pod wskazany adres, odkryły ku swojemu zdziwieniu, że to budynek, w którym przed wojną mieszkał ich założyciel - ks. Sopoćko. W środku znajdował się też pokój służący niegdyś jako pracowania malarska. To właśnie tam artysta Eugeniusz Kazimirowski namalował według wskazań s. Faustyny Kowalskiej pierwszy na świecie obraz Jezusa Miłosiernego.

W pomieszczeniach otrzymanych od kardynała siostry postanowiły wybudować hospicjum. Placówka miała być wotum dziękczynnym za beztyfikację ks. Michała Sopoćki w 2008 r. Inspiracją - jak wspomina s. Michaela - stały się słowa błogosławionego, który nie wyznaczał zakonnicom konkretnych zadań, ale powtarzał, by wsłuchiwały się w ból ziemi. Jeśli się wsłuchają w ten ból, to usłyszą konkretne wezewanie. Takie właśnie wezwanie usłyszała s. Michaela na Litwie, gdzie spotkała się z cierpieniem i samotnością osób umierających. Jak opowiada: "Nigdy w Polsce, choć w hospicjum pracowałam wiele lat, nie słyszałam by ktoś prosił o śmierć. A tu na Litwie usłyszałam to już dwa razy. I właśnie to jest dla ns wyzwaniem, by ludzie przestali być tak samotni".

Na Litwie nie było wówczas ani jednego miejsca, do którego mogliby trafiać chorzy w stanie terminalnym. Siostry postanowiły więc powołać do życia hospicjum, ale natrafiły na niepodziewaną przeszkodę. Nie mogły zarejestrować nowej placówki, ponieważ w języku litewskim nie było nawet terminu na oznaczenie tego typu instytucji. Skoro zaś nie istnienie słowo, nie można prawnie osankcjonować bytu, którym jest ono określane. Lokalne władze zaproponowały wobec tego, by zakonnice zarejestrowały "przytułek", bo taki wyraz istnieje w języku litewskim. Siostry nie chciały się jednak na to zgodzić, gdyż celem hospicjum nie jest przygarnianie odrzuconych, ale zapewnienie ludziom nieuleczalnie chorym godnego odejścia z tego świata i przygotowanie ich na spotkanie z Bogiem. W końcu problem został rozwiązany w ten sposób, że zebrała się Naczelna rada Językowa, która oficjalnie wprowadziła do słownika litewskiego nowy wyraz - "hospisas". W ten sposób mogło powstać Hospicjum bł ks. Michała Sopoćki, które otwarto w czerwcu 2012 r.

Lekarz nie może zabijać

Gdy jesienią zeszłego roku w litewskim parlamencie pojawił się projekt ustawy o legalizacji eutanazjii, s. Michaela postanowiła działać. Jedną z osób, które opowiedziały się za zmianą prawa, była nowa minister zdrowia Rimante Salaseviciute. Szefowa resortu przekonywała, że eutanazja "zdecydowanie odciąży bliskich chorych" oraz "zagwarantuje, iż chory nie będzie autorem spektaklu własnego cierpienia". Zakonnica zaprosiła więc minister do hospicjum, by ta na własne oczy przekonała się, jak wygląda autentyczna pomoc ludziom nieuleczalnie chorym oraz godne towarzyszenie im w ostatnim okresie życia. Salaseviciute wyszła niezwykle poruszona po spotkaniu i rozmowach z pacjentami, personelem oraz wolontariuszami. po wizycie powiedzaiała, że dołoży wszelkich starań, by rozwijać opiekę hospicyjną-paliatywną.

S. Michaela Rak ogłosiła też list otwarty do wszystkich litewskich polityków, a zwłaszcza parlamentarzystów, by wycofali się z projektu zalegalizowania eutanazji. W swym apelu zakonnica pisała: "Długoletnie doświadczenie działalności hospicjów na całym świecie pokazuje, że ludzie, którzy wcześniej prosili o eutanazję, wycofywali się ze swej prośby, gdy otoczeni zostali ciepłem, opieką i towarzyszącą obecnością życzliwych im osób. Dzięki medycynie paliatywnej nieuleczalnie chorzy, objęci codzienną troską personelu, mogą się przygotować do przejścia na tamten świat, zamknąć w spokoju swoje ostatnie sprawy na ziemi, pojednać się z innymi i doświadzczyć godnej śmierci".

Zakonnica odniosła się również do retoryki używanej przez autorów projektu nowej ustawy: "Zwloennicy eutanazji często powołują się na miłosierdzie. Tego samego argumentu użył Adolf Hitler, gdy w 1939 r. wydał rozkaz o rozpoczęciu masowej akcji eugenicznej, która doprowadziła do śmierci 400 tys. osób upośledzonych i chorych umysłowo w całych Niemczech. Nei jest jednak miłosierdziem zabijanie ludzi. Miłosierdzie wobec chorych i cierpiących polega na okazywaniu im miłości, towarzyszeniu, uśmierzaniu bólu, otaczaniu opieką, dawaniu poczucia sensu życia. Po to własnie istnieją hospicja i medycyna paliatywna, która w porównaniu z innymi dziedzinami medycyny jest niskotechnologiczna i nie wymaga wielkich nakładów finansowych. towarzyszenie osobom chorym, uśmierzanie bólu, otaczanie opeiką, dawanie poczucia sensu życia to właśnie jest to, co staramy się robić od kilku lat w Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie. Każego dnia możemy obserwować, jak dobre owoce w życiu chorych, którymi sie opiekujemy, i w życiu ich rodzin przynosi nasze zaangażowanie".

Na apel s. michaeli Rak odpowiedziała pozytywnie większość ;literwskich parlamentarzystów. Członkowie sejmowej komisji zdrowia i praw człowieka pod przewodnictwem Dangute Mikutiene wypowiedzieli się zdecydowanie przeciw lagalizacji eutanacji, stwierdzając, że lekarze, którzy powołani są do ratowania życia innym, nie mogą zadawać swym pacjentom śmierci. Państwo ich zdaniem powinno więc wspierać rozwój medycyny paliatywnej. Członkowie komisji jednogłośnie zaproponowali zatem, by wykreślić rozpatrywanie ustawy o eutanazji z porządku obrad Sejmu. Poparła ich większośc i projekt przepadł.

Działalność S. Michaeli na rzecz chorych i umierających spotyka się na Litwie z coraz większym uznaniem. Ostatnio zakonnica uhonotowana została dwiema nagrodami. Otrzymała tytuł Polaka Roku na Litwie oraz odebrała Statuetkę św. Krzysztofa przyznawaną osobom szczególnie zasłużonym dla Wilna. W czasach gdy stosunki polsko-litewskie pozostają napięte, jej działalność kruszy mur nieufności we wzajemnych relacjach. Jak mówi bowiem s. Michaela Rak, tym, co przełamuje bariery między ludźmi, jest miłosierdzie.