Górale, Fatima i Brazylijki w bryczce

 

Tajemnica pierścieni, wiersze Jana Pawła II odnalezione w zatoce lasów, góralska banderia z brazylijskimi misjonarkami i historia dziewczyny, która patrzyła w oczy Maryi. Ależ to były piękne dni. Na zakopiańskiej Olczy zaiskrzyło - Monstrancja Fatimska rozpaliła serca górali.

Na Olczę zajechaliśmy dzień przed trzydniową nowenną przygotowującą do odpustu. Czekał na nas ks. Jerzy Grzyb – proboszcz i kustosz sanktuarium. Zanim zszedł na dół, w świątyni przywitała nas cisza i taniec kolorów z witraży. Ławki, posadzka, obrazy – wszystko okryte przezroczystym kolorowym płaszczem światła zachodzącego słońca. To powitalny prezent, bowiem przez ostatnie dni wędrowcy wracali ze szlaków w płaszczach z deszczu. Kolejne kartki z kalendarza wypełniał rytm różańca, cichej adoracji, eucharystii i wędrówek wśród potoków. Najstarsi górale mówili, że w niedzielę nie powinno padać, o ile… nie będzie padać. Między liturgiami udało się zajść na Czerwone Wierchy, wśród których odkryliśmy zatokę lasów i wierszy Jana Pawła II. Patrzyliśmy z nadzieją w niebo i ta nadzieja wprowadziła nas w słoneczny odpust Objawienia Cudownego Medalika.

Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków
ten rytm objawia mi Ciebie,
Przedwieczne Słowo.
Jakże przedziwne jest Twoje milczenie
we wszystkim, czym zewsząd przemawia
stworzony świat...

(Jan Paweł II, Tryptyk Rzymski)

Liturgie tych dni odsłaniały kolejne karty historii objawień, które otrzymała uboga prosta francuska dziewczyna Katarzyna Laboure. Była jedną z jedenaściorga dzieci. Gdy miała 9 lat, zmarła jej matka. Ból tej straty zbliżył ją do Maryi. Mała Katarzyna – pisze jej biograf – myśląc, iż jej nikt nie widzi, weszła na krzesło, wspięła się na palcach, by dosięgnąć stojącej na komodzie figury Najświętszej Panny. Obejmując ją rękami szeptała: Teraz Ty bądź moją Matką...

Co mi mówisz górski strumieniu?
w którym miejscu ze mną się spotykasz?
ze mną, który także przemijam —
podobnie jak ty...
Czy podobnie jak ty?
(Pozwól mi się tutaj zatrzymać —
pozwól mi się zatrzymać na progu,
oto jedno z tych najprostszych zdumień.)

W historii Katarzyny może się odnaleźć wielu z nas: bieda, brak ludzkich perspektyw, utrata bliskich. Z tego, co wiemy od 11. roku życia Katarzyna musi zmierzyć się z prowadzeniem domowego gospodarstwa, ponieważ ojciec pozwolił najstarszej córce Marii Ludwice opuścić dom i wstąpić do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia. W ciągu kilku lat dojrzewa w niej pragnienie pójścia w ślady starszej siostry, ale ojciec stanowczo się temu sprzeciwia. Wysyła ją do Paryża, do pracy w restauracji jej brata Karola. Mijają lata, w trakcie których wykonuje proste prace. Trafia nawet do pensjonatu dla szlachetnie urodzonych dziewcząt, których styl życia mocno różni się od jej prostoty. Tęsknotę za życiem zakonnym przenosi przez ten czas jak drogocenną perłę. Nikomu nie zwierza się też ze swoich snów, w których objawiał się jej pewien starzec. Jak się potem dowiedziała, był nim św. Wincenty a Paulo – założyciel Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia. Aż w końcu nadszedł upragniony dzień. Katarzyna puka do drzwi domu przy rue du Bac w Paryżu, by odbyć w nim nowicjat. Ma 24 lata. Niebawem w jej życiu nastąpi przełom. Nadchodzi noc z 18 na 19 lipca 1830 r.

Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków...
Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być —
Gdzie jesteś, źródło?... Gdzie jesteś, źródło?!
Cisza...

Pierwszą noc objawień Katarzyna spędziła u stóp Maryi, z rękami złożonymi na Jej kolanach. „Nie wiem, jak długo tak trwałam, straciłam rachubę czasu. To były najsłodsze chwile w moim życiu" – wspominała potem św. Katarzyna Labouré. Najświętsza Panna odeszła jako światło gasnące. Katarzyna wróciła do swej sypialni, ale tej nocy już nie spała. 27. listopada tego samego roku Maryja przyszła, aby jej oznajmić misję, która miała sprawić Katarzynie wiele cierpienia. Misja ta to ogłoszenie światu przywileju Niepokalanego Poczęcia Maryi za pośrednictwem tzw. Cudownego Medalika. Był 27. listopada 1830 r., 5.30 po południu.

Oko w oko z Najpiękniejszą

„W głębokiej ciszy, po przeczytaniu tekstu do rozmyślania usłyszałam jakby szelest jedwabnej sukni. Doszedł do mnie z bocznego chórku, tam gdzie był obraz św. Józefa. Popatrzyłam w tamtą stronę i zobaczyłam Najświętszą Pannę. Stała. Była średniego wzrostu, ubrana na biało. Suknia w kolorze porannej zorzy była skrojona w stylu dziewczęcym, sięgała wysoko, do szyi, i miała długie rękawy. Biały welon osłaniał głowę, ramiona i spadał aż do stóp. Pod welonem sploty włosów związane wstążką koronkową, szeroką na dwa palce. Jej twarz była wystarczająco widoczna i tak piękna, że wydaje mi się zupełnie niemożliwe, aby ją opisać.

Stała na białym globie, tzn. na połowie globu, albo przynajmniej ja widziałam tylko połowę. Był tam również wąż, a kolor jego był zielony i upstrzony żółtymi plamami.

Ręce miała uniesione na wysokości bioder. Bez żadnego wysiłku trzymała w nich złotą kulę zwieńczoną małym krzyżem. Kula i krzyż przedstawiały świat. Najświętsza Panna wydawała się trzymać tę kulę gestem ofiarowania jej Bogu. Jej twarz była tak piękna, że nie mogłabym jej opisać”.

Tajemnica pierścieni

Naraz ujrzałam pierścienie na Jej palcach. Trzy pierścienie na każdym palcu. Najszerszy pierścień u nasady palca, średni w pośrodku, a najmniejszy blisko paznokcia. Większe pierścienie były inkrustowane klejnotami nie jednakowego piękna. Większe pierścienie wysyłały piękniejsze i dłuższe promienie. Mniejsze zaś klejnoty dawały krótsze promienie. Promienie tworzyły razem duże strugi światła biegnące ku dołowi tak, że nie mogłam już widzieć stóp Najświętszej Panny. Wtedy, gdy się w Nią wpatrywałam, Najświętsza Dziewica również spojrzała na mnie. Usłyszałam głos: «Ta kula, którą widzisz, przedstawia cały świat, zwłaszcza Francję, oraz każdego człowieka z osobna».

Nie potrafię wyrazić tego, co czułam wówczas, gdy zobaczyłam piękno i blask olśniewających promieni. Pani mówiła: «To są symbole łask. Rozdzielam je między tych, którzy o nie proszą». Zdałam sobie wówczas sprawę z tego, jak dobrą rzeczą jest modlić się do Najświętszej Panny. Jak wspaniałomyślna jest Ona dla tych, którzy Ją proszą. Ile łask rozdziela między tych, którzy o nie błagają i jak wielką sprawia Jej radość udzielanie ich. Głos mówił dalej: «Klejnoty, które nie wysyłają promieni świetlistych, oznaczają łaski, o które ludzie zapomnieli prosić».

Strumieniu, leśny strumieniu,
odsłoń mi tajemnicę
swego początku!
(Cisza — dlaczego milczysz?
Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)
Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie
odczuć świeżość,
ożywczą świeżość.

„Byłam przepełniona radością tak, że nie wiedziałam, gdzie się naprawdę znajduję. Wokół postaci Najświętszej Panny uformował się powoli owalnego kształtu napis z liter koloru złotego: «O, Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy». Napis zaczynał się na wysokości prawej ręki Maryi, przechodził nad głową i kończył się na wysokości lewej ręki. Później złota kula znikła z rąk Maryi w kręgach światła, które się pokazały po obydwu stronach Jej postaci.

Ręce Najświętszej Dziewicy odwrócone teraz dłońmi na zewnątrz opadały w dół, jakby obciążone nadmiarem łask. Usłyszałam znowu głos: «Trzeba przygotować medalik według tego wzoru. Wszyscy, którzy go nosić będą, otrzymają wiele łask. Medalik ten powinni nosić na szyi. Ci, którzy go nosić będą z ufnością, doznają większej obfitości łask».

Cicha patronka hospicjum

Św. Katarzyna Labouré po objawieniach prowadziła nadal życie proste, wręcz ukryte. Przez długi czas nie znano nawet w Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia imienia siostry, której Maryja zleciła zaszczytne posłannictwo. Po otrzymaniu ubioru siostry miłosierdzia opuściła Dom Macierzysty przy ul. du Bac i od roku 1831 do końca życia pracowała w zakładzie dla starców na przedmieściu Paryża Saint Antoine, który dziś nazwalibyśmy po prostu hospicjum. Nie zważała na zmęczenie. Pracowała w kuchni, w pralni, w gospodarstwie, obsługiwała starców, pełniła dyżur przy furcie. Ręce przy pracy, serce przy Bogu - tak można by krótko scharakteryzować okres czterdziestu sześciu lat w zakładzie dla starców. Zmarła w dniu 31. grudnia 1876 r., mając 70 lat. W roku 1933 kard. Verdier polecił otworzyć grobowiec siostry Katarzyny, by sprawdzić stan relikwii. Znaleziono jej ciało w takim stanie, w jakim je złożono do grobu. Ciało przeniesiono wówczas do kaplicy Domu Macierzystego przy ul. du Bac.

Fragment Modlitwy Jana Pawła II
(Kaplica objawień Cudownego Medalika – Paryż, ul. du Bac – 31 maj 1980 r.).

Czuwasz nad każdym ze swoich dzieci.
Otrzymujesz dla nas od Boga wszystkie te łaski,
które symbolizują świetliste promienie
wychodzące z Twoich otwartych rąk.
Pod jednym warunkiem:
że odważymy się Ciebie o nie prosić,
że iść będziemy do Ciebie z dziecięcą ufnością i prostotą.
Tak prowadzisz nas wciąż do Twego Boskiego Syna”.

Brazylijski epilog

Góralska oprawa uroczystości to już żywa legenda. Rozśpiewana banderia konna poprowadziła sznur wozów i koni od zakopiańskiej Księżówki aż do Sanktuarium na Olczy. W jednej z bryczek ksiądz proboszcz posadził Cristinę, Annę Paulę i Fernandę – brazylijskie siostry posługujące w Fatimie, które – właśnie na Olczy – dołączyły do Pielgrzymki Pokoju i Pojednania Monstrancji Fatimskiej. To było ich pierwsze zderzenie z polską tradycją. Szkoda, że nie widzieliście ich oczu. Tłumy na pagórkach, schodkach i gankach. Wszystkie pokolenia w strojach z dziada pradziada. „Dobrze jest mieć korzenie i żyć u źródeł wspólnej historii”. Te korzenie mają swoje imię – Maryja.

Przy opracowaniu życiorysu Katarzyny Labouré korzystaliśmy z następujących źródeł:
Stowarzyszenie Cudownego Medalika (www.apostolat.pl)
Serwis informacyjny: katolik.pl
Serwis modlitewny: brewiarz.pl
Fragmenty "Tryptyku Rzymskiego" autorstwa Jana Pawła II za portalem opoka.org.pl

Galeria zdjęć

 

Wspomóż